WIELCY PO OSIEMDZIESIĄTCE

Powszechne jest mniemanie, że starość nierozłącznie związana jest z upadkiem, z usunięciem się z życia. Starość kojarzy się z okularami, aparacikiem dla głuchych, sztucznymi zębami, drżeniem rąk i nóg. Niewątpliwie wielka ilość dolegliwości starczych jest spowodowana ogólnym zmęczeniem oraz mnogością przebytych chorób, zwłaszcza „zawodowych”. Górnik częściej cierpi na artretyzm w nogach niż pracownik biurowy. Dyrektorzy przedsiębiorstw i ludzie, którzy sprawują funkcje kierownicze, często cierpią na choroby naczyń wieńcowych i nerwice.

Szkodliwe oddziaływanie środowiska i choroby „zawodowe” są przedmiotem wytężonych badań, ale nie znaleziono dotąd sposobów ich radykalnego uniknięcia.

Organizmy ludzkie są różnorodne nie poddają się ustalonemu rytmowi. Maksymalną ostrość wzroku i słuchu osiąga się przed ukończeniem 10 lat mimo to wielu ludzi nie potrzebuje szkieł do czytania aż do pięćdziesiątki, a nieraz i dłużej. Mając 60 lat ludzie wolą siedzieć w pierwszych rzędach podczas konferencji, w teatrze, na posiedzeniach, ponieważ nie słyszą już tak dobrze jak dawniej. Pomiędzy 60-70 rokiem życia zdają sobie sprawę, że zmniejsza się ich zręczność, sztywnieją ich stawy i muszą unikać wszelkich ruchów przyspieszonych. W tym wieku również „kurczą się”, stają się niżsi, z powodu zaniku kręgów kręgosłupa. Około siedemdziesiątki starzy ludzie zmieniają nieraz dotychczasowy sposób myślenia, co daje się we znaki nie tyle im, co ich otoczeniu.

Leave a Reply