Starość jest piekłem kobiet – kontynuacja

Wiadomo, że u zwierząt w miarę starzenia się zwiększa się ilość włóknistej tkanki łącznej (twarde mięso starego koguta), tak samo jak u roślin drewnieją delikatne i miękkie dawniej łodygi lub jak u ludzi twardnieją sklerotyczne tętnice, choć za młodu były miękkie, sprężyste i elastyczne.

Ale… czy właśnie dlatego człowiek jest stary? Gzy to jest przyczyną, czy skutkiem starości? Jeśli przyczyną – byłoby to do usunięcia jeśli skutkiem, a raczej właśnie to jest słuszne, to trzeba dalej szukać przyczyny.

Tak jak niejako dalszym ciągiem prac Woronowa i wszystkich tych, którzy szukali „eliksiru młodości” w odnowie działania gruczołów płciowych było i jest do dziś leczenie syntetycznymi hormonami, tak dalszym ciągiem prac Bohomolca i tych, co szukali ratunku w odmładzaniu tkanek – jest metoda Niehansa.

Właściwie trzeba by zacząć opowiadanie od… serca kury Alexisa Carrela. W 1912 r. amerykański biolog Carrel umieścił mały wycinek z serca kury w szklanym naczyniu, w odżywczym płynie, z dostępem powietrza, stwarzając mu wszystkie niezbędne warunki do życia. Serce nie tylko że żyło, ale przeżyło i kurę, i Carrela. Dopiero po około 45 latach przerwano doświadczenie, gdy uczeni doszli do wniosku, że w odpowiednich warunkach może być – nieśmiertelne, żyć nieskończenie. Serce żyło i nie wykazywało najmniejszych śladów starzenia. Gdyby kura mogła przeżyć tę operację, musiałaby i tak umrzeć ze starości już najpóźniej w 1920 r. ale wycinek jej serca żył jeszcze w 1956 r. Dlaczego tkanka poza ustrojem może żyć dłużej niż ustrój? Ileż w tym nadziei i jakież to niepokojące!

A więc gdyby tkance w ustroju zwierzęcym można było stworzyć sztucznie odpowiednie warunki odżywcze i wszelkie inne, niezbędne do jej rozwoju, czyżby się miała nigdy nie starzeć albo przynajmniej coraz później?

Leave a Reply