Starość jako los i przeznaczenie

Uczeni, aktorzy, artyści, twórcy, wykładowcy itp. na ogół żyją dłużej od przeciętnych śmiertelników, i to żyją pełnią życia. Czują i widzą, że są potrzebni. Wymieńmy choćby tak klasyczny przykład jak Marcela Prousta. Był przecież człowiekiem ciężko chorym na astmę. Przez wiele lat raczej wegetował, niż żył, ale jego pasja – dokończenie rozpoczętej książki – górowała nad wszystkim. Proust, śmiertelnie chory, mieszkał w pokojach wykładanych korkiem i izolowanych od wszelkich odgłosów świata zewnętrznego. Ale dla niego światem były postacie jego książki. Gdy ukończył swoje wielotomowe dzieło pt. W poszukiwaniu straconego czasu – niebawem zmarł.

Fermentem „młodości” w późnym wieku jest więc zwykle jakaś praca twórcza, społeczna, polityczna, czy wszelka inna, którą się ludzie pasjonują. Adolf Vischer, szwajcarski autor wspomnianej już poprzednio książki pt. Starość jako los i przeznaczenie, przedstawiając fotografie prac artystycznych – obrazów, rzeźb – różnych słynnych artystów, wykazuje, że – opanowani pasją twórczą – im byli starsi, tym sztuka ich była doskonalsza, piękniejsza, pełniejsza artyzmu.

Jako przykłady Vischer wymienia całą plejadę malarzy i rzeźbiarzy: Giotta, Donatella, Leonarda da Vinci, Dtirera, Michała Anioła, Greco, Rubensa, Rembrandta, Goyę, wreszcie Bocklina, Renoira, Cezanne’a i wielu innych. „Pasterka” Augusta Renoira (1841-1919) namalowana w 1903 r., gdy artysta miał 62 lata, jest o wiele lepsza, doskonalsza niż „Młoda Dziewczyna” z 18S9 r., malowana wówczas, gdy miał 48 lat.

Leave a Reply