SPÓR O BIAŁKO

Większość żywieniowców twierdzi, że mięso jako źródło białka zwierzęcego jest w pożywieniu człowieka bardzo pożądane. Można mięso zastępować innym źródłem białka zwierzęcego, np. mlekiem, serem, jajkami, ale przyjmując zasadę, że urozmaicenie produktów spożywczych jest podstawą racjonalnego odżywiania, nie powinno się odrzucać niczego, co jest jadalne, a co nam nie szkodzi.

Dotąd jeszcze pokutuje gdzieniegdzie przekonanie: „w twoim wieku? – za dużo mięsa!” lub „nie jedz mięsa, bo będziesz mieć sklerozę lub artretyzml”. Nadmiar mięsa szkodzi – to pewne. Ale szkodzi każdy nadmiar. Z wiekiem należy ilość mięsa ograniczać (ze względu na artretyzm i sklerozę), ale nie wolno pozbawiać organizmu białka zwierzęcego. Jak długo człowiek żyje, tak długo trwa w nim przemiana materii i wymiana cegiełek białka, z którego zbudowane są komórki. Do tej właśnie wymiany konieczny jest ciągły dowóz świeżego białka.

„Spór o białko” trwa już wiele lat. Był czas, gdy nie odróżniano wartości białka zwierzęcego od roślinnego. Dziś już wiemy, że białko roślinne jest najczęściej białkiem niepełno- wartościowym, nie zawiera bowiem wszystkich koniecznych io – z 28 „składników” czy cegiełek białek prostych, tzw. aminokwasów, które są niezbędne do odbudowy naszych komórek i sprawnego funkcjonowania ludzkiego organizmu. (Soja i ziemniaki zawierają białko pełnowartościowe). Białko zwierzęce jest białkiem pełnowartościowym, bo tego typu aminokwasy posiada. Ogromnie ważna jest nie tylko ilość, ale i jakość białek. Musimy spożywać zarówno białka zwierzęce, jak i roślinne. Jarosze wprawdzie odżegnują się od mięsa, ale nie obywają się bez białka zwierzęcego. Zwykle zjadają mnóstwo jajek, serów, ryb i piją dużo mleka. Ich potrzeby białkowe są zaspokajane nawet z nawiązką.

Jaką ilość białka zwierzęcego powinno się dostarczać organizmowi dziennie?

Początkowo norma ta była bardzo wysoka: 120 g dziennie na dorosłą osobę. Pierwszym, który zwrócił uwagę, że wcale tyle białka nie potrzeba, był na początku naszego stulecia fizjolog angielski Chittenden, Pierwsze badania przeprowadził na sobie. Zjadał około 37 g białka dziennie i czuł się o wiele lepiej niż dawniej, gdy zjadał go 2-3 razy tyle. Powtórzył więc swoje doświadczenie na chętnych studentach i żołnierzach i doszedł do wniosku, że dla dobrego samopoczucia i zdrowia wystarczy spożywać 44-53 g białka dziennie.

Inni badacze również przeprowadzali podobne doświadczenia i uważali, że norma winna wynosić od 32 do 60 g białek dziennie. Duński uczony Hindhede stwierdził, że ponad 60 g białka dziennie może być już szkodliwe dla zdrowia.

Zwolenników małej dawki białka zwierzęcego jest dziś bardzo wielu. Przyjęli oni, że 0,5 g białka na 1 kg wagi ciała u dorosłych i 0,4 g ewentualnie nawet 0,3 g u starców i długowiecznych zupełnie wystarcza. Uważają, że np. nadmierne spożycie białkowych produktów zwierzęcych przekreśla możliwości spożywania warzyw i owoców. Pożywienie staje się jednostronne, zakwasza organizm, sprzyja powstawaniu otyłości, przewlekłych obstrukcji, nadmiernego gnicia w jelicie grubym, miażdżycy naczyń, nadciśnieniu, nawet – zapaleniom ślepej kiszki i niedomaganiom nerek – a w każdym razie – prowadzi do szybkiego starzenia się.

Trzeba przyznać, że zwolennicy „mięsożerstwa” proponują jako normę dzienną na białko zwierzęce również niewiele, bo i g na i kg wagi ciała. Czyli ktoś, kto waży np. 70 kg, powinien dostarczyć organizmowi 70 g białka, czyli praktycznie biorąc, gdy zjada dziennie kotlet ważący 100 g, (zawsze w mięsie jest trochę wody, tłuszczu itp. – nie jest to czyste białko), to już jego porcja białkowa jest wyczerpana. A przecież jeszcze zwykle zjada i ser, i pije mleko.

Leave a Reply