SŁAWA FARSEHA

Jednym z pacjentów najczęściej fotografowanych, opisywanych i przedstawianych gościom w Instytucie Geriatrii jest 114-letni (w 1961 r.) Parseh Margosian z Tyflisu, obywatel radziecki, były tragarz portowy. Mając 106 lat przyjechał do Instytutu z objawami uwiądu starczego. Ledwie powłóczył nogami, ważył 40 kg, nie opuszczał mieszkania od wielu już miesięcy. Był osłabiony, tętnice miał nabrzmiałe, mięśnie zwiotczałe, plamy pigmentacyjne na twarzy i rękach włosy zupełnie białe.

Obecnie waży 60 kg i przychodzi, jak co dzień, powiedzieć „dzień dobry” dr Aslan i na jej pytanie – „jak się czuje?” – odpowiedzieć, też jak co dnia, że spał świetnie, czuje się doskonale i właśnie – jak zwykle – wybiera się na spacer. Staruszek porusza się żwawo, dźwigając ciężką, żelazną laskę, z którą się podobno nigdy nie rozstaje. Ostatnio pełni funkcję nocnego portiera Instytutu, a pewnemu awanturnikowi porządnie nadwerężył grzbiet.

Współpracownik dr Aslan, dr Laki jest wyraźnie bardzo dumny z tego pacjenta. Demonstruje jego jędrne muskuly, elastyczną skórę 40-letniego mężczyzny: świeżą, bez plam cerę, żwawy chód, dumną postawę.

A Parseh też chwali się jak umie. Jego błyszczące młodzieńczo oczy wyrażają więcej niż słowa. Parseh jest szczęśliwy i zadowolony z życia. Kto wie, czy kiedykolwiek powodziło mu się tak dobrze jak obecnie. Poza tym jest obiektem zainteresowań nie tylko najbliższego otoczenia, ale omalże całego świata. Wie, że o nim piszą gazety, że oglądają go i fotografują najsłynniejsi lekarze, dziennikarze i wielu innych.

Parseh mówi siedmioma językami Wschodu, jako tragarz mógł się ich wyuczyć, przypomina sobie i opowiada odległe wydarzenia, dosłownie sprzed stu lat, ale pamięta też najświeższe daty i fakty. Nosi szkła, ale tłumaczy, że to tylko dlatego, bo w 90 roku życia był operowany na kataraktę gdyby nie to, jeszcze by widział doskonale i bez szkieł. Codziennie parę godzin pracuje w miejscowym warsztacie chałupniczym, no i uprawia nie tyle dalekie, co długie spacery. Odkąd jest w Instytucie, przedefilowało przed nim około 2 tysięcy jego współobywateli, ludzi radzieckich, zgłaszających się tutaj po pomoc i radę. Czyż któryś z nich nie podziwiał Parseha?!

Leave a Reply