PRZYKŁADY DOMÓW STARCÓW

W jednym z domów kierowniczka przeniosła chorą na nogi pensjonariuszkę z parteru na II piętro – „za karę” za to, że spóźniła się na kolację, bo odwiedzała rodzinę, do której przyjechała w gościnę jej mieszkająca za granicą córka. I choć pen- sjonariuszka z kolacji zrezygnowała, kierowniczka była zdania, że „rygor jest wszystkim”, kto się spóźnia na posiłki – musi być ukarany. Żadne prośby i płacze nie pomogły biedna staruszka musiała się przenieść na II piętro.

W innym domu kierownik otwierał listy wysyłane i przychodzące do pensjonariuszy i według uznania albo je wysyłał czy doręczał, albo też niszczył czy chował. W jeszcze innym domu, kierownik za każdą uwagę straszył pensjonariuszy, że wyda im opinię „wariacką” i wyśle do zakładu dla obłąkanych chroników.

Zdarza się też, że personel zakładu nie jest zbyt uczciwy i że posiłki są fatalne i odżywianie zbyt skąpe. Naturalnie, że zawsze w końcu takie rzeczy wychodzą na jaw i kierownicy czy personel są usuwani karnie. Niemniej, zanim kontrola wykryje nadużycia – biedni pensjonariusze przez pewien czas cierpią.

Oto jeszcze jeden wypadek, nieco tragikomiczny. W jednym z najlepszych zakładów, gdzie cały personel, nie wyłączając Z2S kierownictwa byt naprawdę oddany, serdeczny i kochał swą pracę wśród starszych ludzi, zdarzyła się ucieczka większości pensjonariuszy.

Nie pamiętam, z jakiej to było przyczyny, czy trzeba było wydać posiadane pieniądze, czy też trafiło się tanie, okazyjne kupno, w każdym razie kierownik zakładu zakupił dużą partię trumien. Prosił, aby przyniesiono je dyskretnie, nocą, gdy wszyscy pensjonariusze już śpią i schowano do magazynu. Tymczasem transport nadszedł zaraz po obiedzie i stał się publiczną tajemnicą. Po tym wypadku nieomal wszyscy pensjonariusze pouciekali z zakładu. Kierownik potem przez parę tygodni zbierał swoich podopiecznych, przepraszał, tłumaczył, wyjaśniał. Trumny z zakładu usunął. Rzecz jasna, że ich sprowadzenie było nietaktem wprost skandalicznym i karygodnym.

Leave a Reply