Połączenie ciała i umysłu

Rozpocząłem swoją wyprawę w niezbadaną dziedzinę i niejednokrotnie musiałem się zmierzyć z nieoczekiwanymi trudnościami, a nawet z wrogością środowisk medycznych. Na przykład dzisiaj termin „połączenie ciała i umysłu” jest powszechnie znany i akceptowany, przyjmujemy niemal za pewnik, iż nasza psychika jest ściśle powiązana z budową cielesną, i obie wpływają na siebie nawzajem. Dziś wiemy już, że zdrowia fizycznego nie można traktować w oderwaniu od stanu duchowego i emocjonalnego pacjenta. Bez trudu dowiedziono, iż silny stres osłabia układ immunologiczny, przez co stajemy się bardziej podatni na choroby. Wiemy już, że hormony produkowane w sytuacjach silnego stresu niszczą nasz układ obronny, co obniża odporność na bakterie, wirusy oraz czynniki rakotwórcze, mogące w takiej sytuacji zaatakować nasz organizm. Doświadczenia wykazały, że jeśli mysz, u której zainicjujemy proces nowotworowy, umieści się na stale wirującej platformie fco dla zwierzęcia jest sytuacją nadzwyczaj stresującą), przyspieszy to rozwój komórek nowotworowych. Stwierdzono, że maratończycy podczas przygotowań do ważnych zawodów są znacznie mniej niż zazwyczaj odporni na przeziębienia. Nie jest tajemnicą, iż ludzie znajdujący się w depresji psychicznej są także mniej odporni na choroby. Wiemy, że niektóre dolegliwości, jak na przykład syndrom chronicznego przemęczenia, mają wyraźne podłoże psychologiczne.

Starożytni medycy oraz szamani prawdopodobnie rozumieli instynktownie współzależności między zdrowiem fizycznym i psychicznym, dlatego też często wiązali konkretne dolegliwości z nastrojem emocjonalnym czy wręcz „chorobą duszy”. Ale w latach sześćdziesiątych wielu wykształconych ludzi, w tym także naukowców, w ogóle nie chciało słuchać o jakichkolwiek związkach ciała i umysłu. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że immunolodzy z tamtej, wcale nie tak odległej epoki uznawali układ immunologiczny za odrębną fortecę. Komórki miały tworzyć niezależną armię, która maszerowała w rytm własnych werbli i wykonywała rozkazy swoich dowódców, nie mających żadnego związku z funkcjonowaniem pozostałych układów organizmu. Wówczas wyśmiano by każdego, kto śmiałby sugerować, że hormony, wytwarzane przecież przez układ endokrynologiczny, nie immunologiczny, mogą w jakikolwiek sposób oddziaływać na tę niezależną armię.

Leave a Reply