NA „SCENIE ŻYCIA”

Rozmawiałam z kilku wybitnymi lekarzami i uczonymi, którzy zwiedzali Instytut Geriatrii w Bukareszcie. Wielu z nich przypisuje główną rolę leczniczą nie tyle prokainie, co nastrojowi, jaki udało się wytworzyć 15-osobowemu zespołowi lekarzy w instytucie. Pacjenci tamtejsi – mówili – czują się potrzebni. Każdy ma jakieś pożyteczne zajęcie (np. Parseh jest portierem). .

Przecież oni wszyscy całe życie byli czynni, aktywni, całe życie „byli na scenie”, aż nagle załamała ich emerytura czy jakaś choroba, słabość i niewiara w siebie, w wyzdrowienie. Gdy tu zaczęto ich leczyć, w atmosferze przeświadczenia, że na starość można być również czynnym i pożytecznym – szybko wracali do zdrowia.

Lekarze ci, a głównie pewien wybitny psychiatra na dowód tego, że atmosfera stworzona w instytucie dr Aslan równie dużo znaczy co i leczenie farmakologiczne – o ile nie więcej – oświadczył, że przecież nic łatwiejszego jak na całym świecie «’prowadzić leczenie prokainą. I wielu lekarzy w bardzo wielu państwach takie leczenie stosuje, od chwili gdy ukazały się pierwsze wzmianki o „cudownych kuracjach” dr Aslan, to znaczy od ok. 10 lat. A jednak żaden z lekarzy w innym kraju nie może się poszczycić tak wspaniałymi wynikami. Dlaczego? Czy dlatego, że nie mają pod ręką takiej kliniki, takiego instytutu, gdzie jest równocześnie i dom starców, i warsztaty, i laboratoria jak w Bukareszcie?

„Ja sam – mówił tenże psychiatra (rozmawiałam z nim w Bułgarii, na plaży Złotych Piasków) – mam wielu pacjentów – starców, którym od około io lat przepisuję również tę kurację nowokainową. I w żadnym z kilkudziesięciu przypadków, które leczę, nie spotkałem się z „cudownym wyzdrowieniem” choć nie przeczę, że na 40 leczonych u 7 osób zaobserwowałem wyraźną poprawę, a także- i to, że te kuracje, prócz innych, przyczyniły się do dobrego samopoczucia, i utrzymania moich chorych – starszych ludzi w jakim takim zdrowiu”.

Leave a Reply