NA „SCENIE ŻYCIA” CZ. II

Dodajmy tu, że na tego typu zarzuty dr Aslan odpowiada, iż nieraz kuracje są przeprowadzane za krótka. A niektórzy pacjenci wykazują poprawę dopiero po roku lub więcej – systematycznego leczenia.

Gdy innemu lekarzowi, nie-psychiatrze, powtórzyłam te słowa, rzekł: – „Psychiatrzy lubią wszystko podciągać pod przyczyny psychiczne”. Niemniej wielu lekarzy mówi podobnie jak cytowany psy chiatra. I tak jak on podkreślają wagę samopoczucia, a więc stanu psychicznego starych ludzi. Omal każdy człowiek w późnym wieku pragnie „sceny życia”. Chce mieć do końca swoich dni przeświadczenie, że jest potrzebny i pożyteczny. Jest to jeden z najważniejszych warunków zdrowia – przede wszystkim psychicznego, ale także i fizycznego.

Wiaśnie takie warunki stworzył starcom instytut bukareszteński. I tego też domagają się dla starych pacjentów psychiatrzy i specjaliści higieny psychicznej. Istnieje może nieco paradoksalne powiedzenie: – „to nie lekarstwa leczą i nie lekarze, ale wiara w lekarza i w skuteczność leku”. Im pacjent jest starszy, tym ta „wiara” ma większe znaczenie. Moment psychiczny w leczeniu był znany i doceniany od dawna. Ale przyznajmy, że wokół starych ludzi jakże często stwarza się atmosferę beznadziejności, atmosferę „końca życia”, której i oni się biernie poddają, bezradnie oczekując śmierci. Nawet zbytnie otaczanie troskliwością, odbieranie samodzielności starym ludziom daje w skutkach podobne rezultaty jak zupełne opuszczenie.

Dr Aslan i jej 15 współpracowników potrafiło stworzyć starcom mieszkającym w instytucie warunki do prowadzenia pożytecznego życia. Wszyscy oni pracują lub uczą się, studiują itp. Tym, którzy się leczą ambulatoryjnie, stwarza się nadzieję odzyskania zdrowia, powrotu do normalnego życia i pracy. Ponadto daje im się lekarstwa, w które wierzą, bo widzą jego cudowne skutki na innych pacjentach. Może – między innymi – to jest właśnie największą tajemnicą skuteczności rumuńskiej nowokainy.

Leave a Reply