Kontrolowanie procesów starzenia

Sam pomysł, że procesy starzenia się mogą być w jakiś sposób kontrolowane, spotkał się ze sprzeciwami w konserwatywnym środowisku lekarzy. Potrzeba łat, by nowa idea, nawet najlepsza, została powszechnie zaakceptowana. W przeszłości zdarzało się wielokrotnie, że autorytety nauk medycznych najpierw zaciekle zwalczały jakiś pomysł, a później stawały się jego gorącymi zwolennikami. Zaledwie sto lat temu wyśmiewano się z teorii mikrobów Louisa Pasteura. Podobnie lekceważono wiedeńskiego lekarza Ignaza Philipa Semmel- weisa, który utrzymywał, że lekarze powinni dokładnie szorować ręce przed przystąpieniem do zabiegów chirurgicznych. Pól wieku temu wyszydzono grupę badaczy głoszących, że witamina E jest bardzo skutecznym środkiem w leczeniu chorób serca. Dzisiaj wszyscy pacjenci, którzy przeszli operację wszczepienia naczyń umożliwiających krążenie wieńcowe oboczne („by pass”), otrzymują duże dawki witaminy E, ponieważ dowiedziono, że przyspiesza ona proces leczenia i hamuje tworzenie się nowych zatorów. Dziesięć lat temu dwaj australijscy naukowcy, Barry Marshall i Robin Warren, odkryli, że w większości przypadków wrzody żołądka wywołują bakterie o nazwie Helicobacter pylori – należy więc stosować w terapii antybiotyki, a nie środki neutralizujące wydzielane w nadmiarze kwasy w śluzówce żołądka. Wniosek ten spotkał się wówczas z wyraźnym niedowierzaniem gastrologów, a dziś dość powszechnie stosuje się antybiotyki do leczenia choroby wrzodowej. Mógłbym podać jeszcze wiele podobnych przykładów, ale mam nadzieję, że udowodniłem już swoje twierdzenie: potrzeba dużo czasu, by nowe idee w medycynie zostały zaakceptowane, a cierpią na tym wyłącznie pacjenci.

Leave a Reply