Jak leczy się starców w Belgii?

Przede wszystkim przeprowadza się szczegółowe i bardzo dokładne badania podstawowe, psychologiczne i psychiatryczne. Od pacjenta wymaga się, po pierwsze, aby rozumiał, co się do niego mówi i pamiętał polecenia, po drugie, aby chciał, pragnął wyzdrowienia i godził się nawet na długotrwałą kurację. Naturalnie, że lekarze liczą się z tym, że pacjenci przy niektórych chorobach (np. hemiplegii) mogą nie sprostać tym wymaganiom, gdyż ich stan miażdżycowy nieraz powoduje zaćmienia umysłowe. Bierze się jednak pod uwagę, że z miażdżycy przynajmniej częściowo będą wyleczeni.

Wiek metrykalny nie jest tak ważny, jak wiek fizjologiczny. Nieraz ćo-latek jest starszy (i rzeczywiście nie nadaje się do leczenia) od 8c-letniego, czerstwego i aktywnego człowieka.

W przypadku paraliżu bada się działanie niektórych mięśni. I tak np. jeśli chory może unieść stopę sparaliżowanej nogi na 10-20 cm ponad poziom łóżka, to oznacza, że uda go się wyleczyć i będzie mógł chodzić.

Leczenie jest długie i żmudne, a opiera się, jak zwykle, na leczeniu fizycznym (fizykoterapia, ortopedia, ćwiczenia ruchowe), psychologicznym i farmakologicznym (lekarstwa). –

Okazuje się, że właśnie leczenie psychologiczne jest ogromnie ważne. Nieraz trzeba dużej siły woli i opanowania pacjenta oraz wysiłków personelu, aby chory umiał przezwyciężyć okresy bólu i nie stracił wiary w możliwość wyzdrowienia.

Dość trudną sprawą jest nauczenie kalek posługiwania się przyrządami ortopedycznymi. Nierzadko trzeba im wyrabiać mięśnie dotąd nieczynne, które uruchomione umożliwiają w końcu sprawne posługiwanie się protezą. Rzecz jasna, że szybkie osiągnięcie pomyślnych rezultatów leczenia jest ogromnie ważne. Pacjenci nabierają wiary w wyzdrowienie, ożywiają się i sami pomagają w dalszym leczeniu.

Leave a Reply