Grasica i starzejące się myszy

Moje poszukiwania zegara biologicznego rozpocząłem ponad trzydzieści lat temu, kiedy to po zapoznaniu się z wynikami doświadczeń jednego z moich znakomitych kolegów przypomniałem sobie o pewnym zjawisku, które miałem okazję wcześniej obserwować. By wyjaśnić, dlaczego tak mnie to zafrapowało i w jaki sposób wskazało właściwy kierunek poszukiwań, muszę przedstawić wcześniej garść informacji ogólnych.

Historia medycyny zna wiele przypadków pomijania istotnych gruczołów lub organów oraz niedoceniania ich funkcji regulujących procesy życiowe. Jednym z takich gruczołów jest szyszynka, uznana dopiero od niedawna za nadrzędny regulator naszego organizmu. Grasica, szaroróżowy gruczoł zlokalizowany w klatce piersiowej, za mostkiem, również uważana była za organ co najmniej zbędny, a nawet niebezpieczny. Wokół roli grasicy narosły dziesiątki mitów. Ten niewielki gruczoł, który u dzieci waży około 15 gramów i zwiększa się w okresie dojrzewania, z niewiadomych przyczyn zaczyna się później kurczyć i zanikać, aż wreszcie u dorosłego człowieka zostaje po nim jedynie skrawek tkanki tłuszczowej. Aż do połowy naszego wieku grasicę (podobnie jak szyszynkę) uważano za gruczoł całkowicie zbędny. Co więcej, krążyły teorie, że zbyt rozrośnięta grasica jest zagrożeniem dla zdrowia.

Dopiero w latach sześćdziesiątych publikacje dwóch naukowców, Branislava D. Jankovicia z Belgradu, mojego bliskiego przyjaciela, oraz Jacquesa Millera z Australii, obaliły ten pogląd. Wyniki ich badań wykazały bez wątpliwości, że gruczoł ten pełni niezwykle ważną rolę w immunologii. Eksperyment polegający na usunięciu grasicy nowo narodzonym myszom i szczurom okazał się dramatyczny w skutkach: u okaleczonych zwierząt w ogóle nie wykształcał się układ immunologiczny, nie dochodziło do wytwarzania antyciał komórek zwalczających czynniki chorobotwórcze i w efekcie gryzonie przedwcześnie zdychały.

Leave a Reply