GDY DZIAŁA WIOSNA…

Zwykle na wiosnę wszyscy jesteśmy jacyś zmęczeni, znużeni, rozbici, ponoszą nas nerwy, czegoś nam brak, dokucza nieraz bezsenność i bóle stawów. Im bliżej jesteśmy stu lat – tym bardziej myślimy o śmierci. Nawet statystyki najwyższą śmiertelność wśród ludzi starych wykazują wczesną wiosną.

Przyjęło się przekonanie, że powodem tzw. depresji wiosennej jest zimowy niedobór witamin i soli mineralnych. Ale – jeśli zaopatrzeni jesteśmy i w witaminy, i w sole przez całą zimę regularnie, to… czyż nie powinno być wszystko w porządku? Powinno, a jednak nie jest. Naturalnie, że jeśli jeszcze mamy i niedobory witaminowe dołączone do tych wiosennych „dziwności”, to nasz stan bywa fatalny.

Tajemnicę wiosennych depresji odkryto dopiero niedawno. Jest to zasługą tzw. medycyny meteorologicznej. Ona to właśnie dotarła do źródeł niebezpiecznego kryzysu, dokonującego się w naszym organizmie na przełomie zimy i wiosny.

Zaobserwowano, że właśnie w tym czasie wzrasta silnie nasze ciśnienie krwi, prowadząc do zakłóceń w krwiobiegu. Krzywa zachorowań z przeziębień szybko teraz biegnie w górę. Grypa, katar, angina, kaszel, a także migrena i serce – oto powody częstszych niż w innej porze roku – wizyt u lekarzy. Nie tylko: wiosną mnożą się wypadki samobójstw. (Nie, nie tylko z miłości, ale właśnie wśród ludzi starszych.)

Leave a Reply