FAZA FOTELOWA CZ. II

Nic tak nie osłabia wewnętrznie jak litość nad sobą. Gdy stary człowiek jest pełen litości dla siebie, gdy jak w soczewce wszystkie myśli skupia tylko na sobie – to też początek końca. Dopóki interesuje się światem zewnętrznym, innymi ludźmi lub jakąkolwiek inną pracą – swoim hobby, jakie by ono nie było – jest człowiekiem pełnym żywotności. Ale rodzina, przyjaciele, koledzy z miejsca pracy powinni to starym ludziom ułatwiać. Jest to ich obowiązek społeczny.

Bertrand Russel, ten „filozof zdrowego rozsądku”, sam może być przykładem starca (ur. w 1872 r.) pracującego wciąż i dą- źącego ciągle wzwyż. Otóż wg Russela starość kryje w sobie dwa niebezpieczeństwa: zasklepianie się w przeszłości, wspomnieniach, żalu za starymi, dobrymi czasami, za przyjaciółmi i tymi, którzy już odeszli. To osłabia, deprymuje i odbiera chęć do życia. Drugie niebezpieczeństwo, to żerowanie na innych na młodości, na przywiązaniu dzieci na czepianiu się ich jakby przyssawkami, w obawie, że bez nich zginą.

Nie! Trzeba swoją psychikę nastawić na nową fazę życia. Nie tracąc przywiązania do dzieci i młodych przyjaciół, nie tracąc zainteresowania ich losem, trzeba rozwinąć w sobie własne zainteresowania społeczne, naukowe, artystyczne, intelektualne itp. Należy skierować myśl ku przyszłości, stawiać sobie wciąż nowe cele i nowe zadania. Pozwólcie, że Wam a propos opowiem pewną anegdotkę, która ponoć była faktem.

Leave a Reply