Dr Snarski i Dom Starców w Ostrowie

Dr Snarski nie lubi opowiadać o „cudownym” odmładzaniu pacjentów, raczej pokazuje wyniki ankiet i cieszy się, gdy kuracjusze po pobycie u niego czują się zdrowiej. Ale oni sami twierdzą: „ubyło nam 10-15 lat P° pobycie w uzdrowisku” lub – jak wyraziła się pewna pani dobrze po sześćdziesiątce: – „byłam starą kobietą do niczego, dziś chce mi się żyć i twierdzę, że dyscyplina zewnętrzna narzucona przez Doktora nie tylko odmładza, ale uczy dyscypliny wewnętrznej, tak potrzebnej w starszym wieku, aby się nie załamywać. Będę w domu nadal stosować taki tryb życia, jakiego nauczyłam się w Inowrocławiu.”

Przypadkiem poznałam w tym mieście emeryta obsługującego wagę na dworcu. Opowiadał, że zaprzyjaźnił się z pewnym staruszkiem, pacjentem dr Snarskiego. Staruszek miał 93 lata i dosłownie „na rękach” przywiozła go rodzina z Warszawy na leczenie. Starszy pan, gdy odjeżdżał już sam, o własnych siłach, podpierając się laseczką, odwiedził emeryta i nie mógł się dość nachwalić kuracji. Przebąkiwał też o tym, że obaj są przecież samotni i że chyba warto by się postarać o jakieś towarzyszki życia.

Gdzieś w połowie 1960 r. dr Snarski wraz ze swoim stałym współpracownikiem, dr O setem wzięli pod opiekę lekarską Dom Starców w Ostrowie nad Goplem. Dwaj lekarze przebadali skrupulatnie tamtejszych staruszków i zaczęli ich leczyć. Wobec chorych tylko na starość zastosowali zastrzyki ,,Gerovi- talu”. Już po kilku miesiącach poprawa była wyraźna. Osoby, które nie chciały i nie mogły np. opuszczać łóżka, nie chciały w ogóle żyć, czekając na rychłą śmierć – inni, którzy mieli zupełną prawie utratę pamięci, niechęć do pracy, nawet do rozmów z Współmieszkańcami i wymagali stałej opieki – po kuracji włączali się do życia grupy. Sami się obsługiwali, prosili o zajęcie, nabierali chęci do życia, energii, wracała im pamięć, stawali się gawędziarzami, jędrniało im ciało i mięśnie, słowem młodnieli fizycznie i psychicznie. Rezultaty podobne jak u dr Aslan,

„Mamy obecnie w Polsce – mówi dr Snarski – około 2,5 miliona ludzi powyżej ćo lat. w 1970 r. liczba ich – jak przewidują statystyki i demografowie – wzrośnie o dalsze dwa miliony. – Czyż nie trzeba zająć się tą armią? Chodzi przecież o to, by ich ratować przed chorobami, by ich uaktywniać. Jest to obowiązek lekarzy ludzki – i społeczny. A tak mało geriatrów mamy w kraju…”

W ośrodku, gdzie lekarze zajmują się leczeniem geriatrycznym i mają doskonale rezultaty, jest zaledwie… 70 miejsc dla pacjentów. W przyszłości należy się spodziewać, że całe Uzdrowisko Inowrocławskie, na ponad 400 łóżek, będzie przeznaczone tylko dla ludzi starszych. A potem – przyjdzie jeszcze czas i na rozbudowę, i to pod każdym względem.

Leave a Reply