DŁUGOWIECZNI LEKARZE CZ. II

Dr Bielecki (ur. w 1862 r.) jeszcze nie pisze swoich pamiętników, bo nie ma czasu, tak jest ciągle ogromnie zapracowany. Kiedy 70 lat temu przybył do Rymanowa, miał bródkę i imponujące wąsy – takie same jak dzisiaj, tylko że ciemne, a obecnie są ślicznie białe. Poza tym – właściwie wygląd jego się nie zmienił. 1 Andrzej Klominek, redaktor z „Przekroju”, który odwiedził Pana Doktora w 1959 roku, tak pisze o jego wyglądzie:

„Doktor Bielecki trzyma się rewelacyjnie. Rusza się rześko. Rozmowa z nim jest rozmową z człowiekiem pełnym energii, o nieosłabłych zainteresowaniach życiowych i zawodowych. Ba, pełnym pasji, gdy mówi o sprawie, której poświęcił dziesiątki lat pracy, a której stan obecny gniewa go i niepokoi: o stanie sanitarnym i zdrowotnym podkarpackiej prowincji.”

Doktorowi chodzi o to, że lekarze powinni dbać o stan sanitarny, warunki higieniczne ludności i pomieszczeń, o te prozaiczne, niezbędne sprawy decydujące o poziomie cywilizacji. Zajmował się tym przez 40 lat, pełniąc funkcję lekarza okręgowego dziś trudno kogokolwiek zapędzić do tej pracy.

Doktor jest obdarzony doskonałą pamięcią i ma co pamiętać. Gdy zaczął uczęszczać na medycynę w 1882 r., Koch odkrył zarazek gruźlicy, a w I88J – Pasteur szczepionkę przeciw wściekliźnie. Tak, tak. Doktor pamięta, gdy świecono łojów- kami i łuczywem, a lampa naftowa była krzykiem mody i techniki I Pamięta też, że jeździł pocztą konną i że widywał w Krakowie Matejkę.

Gdy usłyszał nazwisko dziennikarza – Klominek – przypomniał sobie, że raz z „Otkiem” Klominkiem spod Jasła spotka! się w tym miasteczku i wesoło czas spędził, popijając. A od 60 lat Doktor nic bierze alkoholu do ust.

Leave a Reply