CODZIENNE MEND

Na śniadanie pan doktor jadał dużo owoców latem świeże jabłka, pomarańcze, grejpfruty (to przecież Kanada), zimą owoce suszone: figi, śliwki, daktyle, suszone winogrona. Żadnego pieczywa nie używał, pił mleko łub kawę zbożową. W południe spożywał mleko i wielką miskę poTridgću, czyli „rzymskiej potrawy”, Czasem zamiast niej – chleb z pełnego przemiału, więc czarny, czerstwy z masłem i miodem i kawę zbożową. (Innych słodyczy oprócz miodu i słodkich owoców nie uznawał.) Ponadto menu obiadowe składało się z surówek z zielonej sałaty, rzodkiewki, cebuli lub selerów czy pomidorów. Wieczorem znowu surówka, najczęściej z sałaty, do tego twaróg lub inny ser, orzechy i masło orzechowe. W zimie, gdy mniej surówek, jadał jarzyny duszone – w wodzie lub własnym sosie – z niewielkim dodatkiem masła. (Witaminy A, D i E rozpuszczają się w tłuszczach by więc je „wyłapać” z jarzyn – wystarczy dodać odrobinę masła.) W lecie często kolacja składała się tylko z jagód i mleka. W zimie – 2 orzechów i kawy zbożowej.

Od czasu do czasu ten w pełni już sił żywotnych mężczyzna urządzał sobie „dnie owocowe”. Wówczas jadał tylko owoce świeże i popijał mleko pół na pół z wrzącą wodą. Uważał, że w ten sposób oczyszcza swoją krew i system trawienny z niepotrzebnych resztek przemiany materii, a także w jelitach odświeża i poprawia stan flory bakteryjnej.

Potrawy z pełnego ziarna zbóż, sery i mleko nie są zbyt szybko trawione, a więc dają poczucie sytości, i w przeciwieństwie do mięsa i ryb – jak twierdzi dr Jackson – nie zatruwają organizmu.

Leave a Reply