BŁOGOSŁAWIONA CISZA CZ. II

Ale mimo przyzwyczajenia do hałasu czy to w czasie snu, pracy, czy odpoczynku (np. ciągle słuchanie radia, stukot maszyny do pisania, gwar rozmów itp.), nawet nie zdając sobie z tego niekiedy sprawy, narażamy nasz system nerwowy na ciągłe napięcie i stan podniecenia. Uzasadnione chyba jest przekonanie, że pisarze mogą dożyć późnej starości raczej niż dziennikarze. Pisarze bowiem najczęściej pracują w ciszy, a dziennikarze w gwarze i hałasie.

Ustawy i zarządzenia bronią częściowo obywateli przed hałasem. Wiemy, że np. w Warszawie nie wolno samochodom używać klaksonu, pojazdom mechanicznym jeździć bez tłumików na rurze wydechowej, traktorom jeździć ruchliwszymi ulicami, wozom nie ogumionym wjeżdżać do miasta. Nie wolno zakładać w dowolnym miejscu głośników radiowych na ulicach. Lotnicy mają określoną przepisami wysokość, na jakiej mogą latać nad miastami. W wozach tramwajowych wprowadza się specjalne ulepszenia w konstrukcji, by mogły jeździć bezszmerowo. Od mieszkańców żąda się trzepania chodników z rana, przyciszania zaś głośników w określonych godzinach, w porze nocnej, a także karze się winnych zakłócenia spokoju publicznego.

Ludzie, jeśli mają być zdrowi, normalni i długowieczni, muszą mieć godziny ciszy, spokoju i nie zakłóconego snu. Wszelkie wyjazdy poza miasto na sobotę i niedzielę (weekendy) oraz wypoczynki na wodzie (na statkach, łódkach, kajakach itp.) – mają między innymi wyprowadzić ludzi poza obręb hałasów miejskich, w ciszę i spokój, dające nerwom odprężenie.

Leave a Reply