ANTIDOTUM STAROŚCI

Dr Julian Górecki, znany internista i diagnosta warszawski, od wielu lat interesuje się chorobami starości, a więc geriatrią, i to szczególnie z punktu widzenia społecznego. Jako społecznik (przez dłuższy czas pełnił funkcję radnego Warszawy) uważa, zgodnie z naszymi poprzednimi wywodami, że nikt bardziej nie potrzebuje kontaktu ze światem jak ludzie starsi. Nikt nie jest bardziej od nich nieszczęśliwy, gdy przeżywa tragedię nieprzydatności, niepotrzebności. Górecki opiera swoje wywody na długoletniej obserwacji starych ludzi, pacjentów szpitali. Czując się niepotrzebni w rodzinie lub będąc samotni, wolą szpital, a nawet śmierć w szpitalu niż powrót do domu. Zresztą dom w sensie „ciepła rodzinnego” dla wielu z nich nie istnieje. Szpital, opieka lekarska – mówi Górecki – dają im złudzenie potrzebności.

Za jedną z plag XX wieku uważa się samotność. I słusznie. Klany plemienne, klany rodzinne już dawno się rozpadły. Ojciec czy matka – to już nie patriarcha rodziny, sprawujący Prouat rządy, myślący za wszystkich Î wszystkich wiążący w solidarny klan. To – ktoś często „niepotrzebny”, ktoś „nic nie znaczący”, z którego zdaniem ani dzieci, ani nikt już nie chce się liczyć. Dzieci wyleciały z gniazda, usamodzielniły się, starzy rodzice – niestety nieraz tak bywa – są im niepotrzebni. Są też i niepotrzebni w miejscu pracy, gdzie nieraz strawili całe życie. Mimo że ich rada, doświadczenie, umiejętności bardzo by się przydały, nikt ich o tę radę nie pyta. Można by tu mówić o krzywdzie nie tylko wobec starych ludzi, ale i mimowolnej krzywdzie, jaką sobie wymierzają młodzi. A jednak – stwierdza dr Górecki – jest wśród starych ludzi wielu, którzy są potrzebni i poszukiwani. To są ci wszyscy, których cechuje pasja twórcza.

Leave a Reply